|
Niezwykle udana impreza. Pierwszy rok nie bał się przyjść
i nie żałował. Ze starszych roczników wszystkie grupy były
licznie reprezentowane. Każdy, kto nie miał z
kim zostawić swojego chłopaka lub dziewczyny, przyprowadził
go/ją ze sobą.
Fiesta rozpoczęła się w Huśtawce. Goście witani przez organizatorów
otrzymywali naklejkę na plechy z numerem 1 i bardzo sympatycznym
imieniem okolicznościowym - wymyślone przez III ANG WIECZOROWY.
Pierwsze pląsy już rozpoczęły się tutaj przy muzyce "Małego
DJ-ja". Ugasiliśmy pierwsze pragnienie. Wkrótce okazało
się, że można iść na górę za jedynego złocisza. W dyskotece
na górze było bardzo dużo miejsca, atrakcyjniejsze ceny
i "Duży DJ". Praktycznie wyglądało to tak, że mieliśmy do
dyspozycji Huśtawkę na zasadach wyłączności i swobodny dostęp do dyskoteki. Niektórzy byli i tu
i tam. Kiedy naród już był rozgrzany, przeszliśmy do zabaw
integracyjnych pod przewodnictwem Marty i
jej asystentki Wioli. Konkurenci walczyli ofiarnie
o I miejsce.
Impreza rozkręciła każdego. Nawet najbardziej nieśmiali
potrafili cieszyć się i pląsać w
rytm muzyki.
To prawdziwa integracja, radość bycia razem. Rozmawiało
się ze wszystkimi. Ucieszyła mnie liczna obecność dzisiejszych
słuchaczy NKJO oraz wielu ex-ów, zeszłorocznych absolwentów
wszystkich sekcji językowych, a także
kolegów, którzy zmienili rodzaj studiów, ale nadal utrzymują
z nami przyjacielskie relacje. Bardzo mnie zbudowały słowa:
"Kilka osób z mojej dawnej grupy zadzwoniło do mnie zapraszając
mnie na imprezę" albo podczas tańca: "Dołączmy do kółka
z I roku".
Cała sala była praktycznie nasza. Wszyscy bawili się kulturalnie,
bez żadnych incydentów, a radość
nie tylko była widoczna na twarzach, ale także często wyrażana:
"Świetna impreza. Trzeba takich więcej". Zgadzam się z
tym w pełni. Na pewno przynajmniej
kilka razy w roku można się wspólnie
pobawić.
|